czwartek, 16 czerwca 2016

taras

Dziś rzecz będzie o tarasach.
Na początek tarasik a raczej balkon przy sypialni...mini - taki na pocieszenie :-)
Taras urządzony w stylu shabby - "niskonakładowo i nieinwestycyjnie" :-)  pomalowane na biało skrzynki po owocach,  stara skrzynia (wyrwana kornikom i innym kołatkom) i fotele z odzysku. Całość miała umożliwiać delektowanie się świeżym powietrzem i śpiewem ptaków. I na szczęście umożliwia :-)

                                           











I z łezką w oku  oglądam archiwalne zdjęcia i nawet mogłabym opowiedzieć Wam bajkę
....dawno dawno temu..  za lasem na wysokiej górze był sobie domek. Domek z ogródkiem  i wygodnym tarasem, na którym można było przycupnąć z kubkiem kawy, lub schronić się przed deszczem. Nie wykluczone były również drzemki i przyjmowanie gości...No i było co dekorować...







                                                                                   zdjęcia archiwalne

 Tak było dawno, dawno temu :-) teraz teren ten okupuje  Candy czyli moja słodka Owczarzyca  ( nie muszę chyba dodawać, że całkowicie go przearanżowała  -  przegoniła koty, zjadła (!) kanapę i absolutnie nie godzi się na żadne kwiatki :-/
 Mam nadzieję jednak, że były/są to tylko wybryki wieku szczenięcego i teraz, kiedy pomału wykrystalizowuje się jej mózg (widzę już pierwsze objawy, że coś tam w tym czarnym łbie idzie ku lepszemu) uda  mi się taras odzyskać, a przynajmniej jego część. Próbę podejmę prawdopodobnie w przyszłym sezonie- muszę obmyślić taktykę:-)

To tyle na dziś, dziękuję bardzo Wszystkim za odwiedziny.

 Zapraszam ponownie 
 pozdrawiam
Ania


niedziela, 29 maja 2016

maj w ogródku

Witam, dziś będzie ogródkowo - w końcu sezon 2016 się rozpoczął i już nawet zdążyłam wybaczyć majowi "niezbyt ciepły początek" , że tak to ujmę ;-). Nareszcie jest ciepło i przyjemnie.
 Na zdjęcie wg mnie zasługuje glicynia vel wisteria pierwszy raz zaszczyciła nas swoim tak obfitym kwitnieniem,
                                                            dzię - ku - je - my :-D



 bez lilak również się postarał


cieniste "zadomie"



czekające na przycięcie bukszpany





 I fragmenty części, inspirowanej ogrodami wschodnimi - oczywiście proszę to traktować z przymrużeniem oka ;-)  to niewielka rabatka, na której ćwiczę formowanie roślin i gromadzę kloniki japońskie (i shirasawy mój uroczy, najpiękniejszy  też tu jest i bardzo dzielnie sobie radzi z mrozami i śniegiem )





i element który nie pozwala zrobić szerszego ujęcia ;-)- oczko wodne -  welonkowe - w tym roku czeka na wykończenie - zdecydowałam się na poziomo położone deki, prawdopodobnie zabejcowane na czarno bądź szaro. Będę Was informować o postępach prac :-)


 i wiecznie głodni mieszkańcy





                                   


i tu jeszcze raz podziękuję za pięknie przystrzyżony żywopłot.
Dzięki Radzio :-*




W warzywniku ziemniaki spokojnie rosną, jeszcze stonki nie przypuściły ataku, choć spodziewamy się go lada dzień :-)




Kalarepa znalazła już swojego wielbiciela, mam nadzieję , że się podzielą 


 i mam tu na myśli siebie a nie ich kolorowych pobratymców :-)



dziękuję za odwiedziny  i zapraszam ponownie
 życzę cudownego dnia
Ania




środa, 20 kwietnia 2016

Poduszki do kuchni

 W ostatnich dniach pogoda nie pozwala na prace ogrodowe, więc szpadel i sekator zostały za drzwiami, a ja  postanowiłam zająć się trochę domem. W szczególności zrealizować pomysł sprzed około miesiąca – poduszki na ciut za niskie krzesła do zbyt wysokiego stołu- tak  mi się akurat przytrafiło. 
Inspiracją były kubeczki zakupione zimową porą z myślą o wiośnie – prawda, że śliczne? :-)
Przy okazji widać, że przemalowałam krzesła, zgodnie z planem są białe (+czarna owca)










i przy okazji poduszeczki na sofę kuchenną  (sklecone z kuchennej ściereczki, więc nie mogły być gdzie indziej ;-))








A! i napiszę o moim nowym (dla mnie) eksperymencie – uprawie fioletowych ziemniaków. 
Czy też tak macie, że jak chcecie coś kupić/zrobić, szukacie opinie w sieci i wszystko jest ok... dopiero po realizacji planu trafiacie na mniej pozytywne opinie? Ja tak właśnie mam – jak pomyślałam o uprawie w worku sprawdziłam – pomysł super, teraz doczytuje, że różnie z takimi uprawami bywa. Zobaczymy jak będzie u mnie. Mam nadzieję, że  worki uchronią ziemniaki przed "myszorami" (mam myszy i inne karczowniki o zbliżonych do mnie upodobaniach - mogło by to być nawet urocze - taka jedność z przyrodą. Kończy się jednak na tym, że ja coś lubię - dajmy tu przykład takie - liliowce, więc je kupuję i  sadzę, a okazuję się, że one ("myszory")  też je lubią i zjadają :-) podobnie upodobania do roślin ozdobnych i nie tylko dzielę z  sarnami, zającami i pędrakami...zawsze czułam, że mój kontakt z naturą jest na poziomie zaawansowanym ;-) 




ogród się budzi - ja mam pełne ręce roboty i serce pełne zapału i nadziei, że w tym roku się uda! Zdążę  wszystko wyplewić, wykosić, ogarnąć 
pomagam Wiośnie, wycinam suche trawy i gałęzie, a ona robi resztę ;-)


       


A teraz zmykam zająć się rybami. W ostatnim czasie pozyskaliśmy nowych mieszkańców: 2 raki i kilka welonek - muszę Wam kiedyś o nich napisać.
Dziękuję i pozdrawiam 
Ania