czwartek, 11 lutego 2016

Pokój kominkowy


Dziś  po raz kolejny zapraszam  Was do domu. Przedstawiam  pokój wypoczynkowy, dla niepoznaki nazwany  przeze mnie kominkowym ;-)...żadna inna nazwa do niego nie pasuje, bo nie jest on ani specjalnie duży, by być "dużym pokojem" (tak nazywał się pokój dzienny w moim rodzinnym domu) jak  i też zbyt mało wytworny  by nosić nazwę  "salon". Taki oto kominkowy...









  i oczywiście psisko. Bardzo jej zależało, żeby być na zdjęciu - więc wstawiam. Niech się cieszy ;-)


 W akwarium aktualnie  afrykańskie pyszczaki


kiedyś było bardziej zielono


 i  kilka zdjęć z domowego archiwum







a tak wyglądało to 10 lat temu :-)



ps. Bardzo jestem ciekawa jak u Was w domach nazywają się pokoje główne - dzienne, ma Ktoś może "duży pokój" ;-)

dziękuję  za odwiedziny i pozdrawiam

 do następnego  :-)


Ania

piątek, 5 lutego 2016

Szafka biblioteczna - zrób to sam

Ikea makeover


W pogoni za szafka biblioteczną...
.. a może i nawet w  pogoni za rozumem, bo nie wiem czy to mądre ( wiem , natomiast że mało oryginalne ;-) sądząc po cenach "oryginałów" w internecie)  jest to moje dążenie i chęć posiadania takiej katalogowej szafeczki.
 No ale pragnienie jest i uporczywie daje o  sobie znać przy każdej okazji - cóż poradzić - tak mam - i nawet jak sobie wmówię, że już nie  chcę (chociaż jest ładna i fajna) i już nawet jestem pewna, że sama siebie przekonałam- pyk! i całe  tłumaczenie idzie na marne - robię i przerabiam kolejną komodę :-). Na dowód jednak, że zachowałam resztki rozumu dodam, że już chyba koniec szału szafkowo-bibliotecznego, choć miłość do komódek i szuflad pozostaje. 
 I tak owładnięta  ową chęcią posiadania dorobiłam się już ich trzech a raczej dwóch i pół takich szafek. 
pierwsza miniaturowa na toaletce dzielnie przechowuje mnóstwo niezbędnych drobiazgów do włosów, paznokci itp

zrobiona na bazie mini-komody Ikea




Druga to szafko/parapet w pracowni. Na bazie podobnych komódek jak wyżej - z tym, że polskiego producenta. Małe szufladki idealnie mieszczą ołówki, cyrkle i kredki.







I ostatni twór- komoda  Tarva (Ikea), przerobiona na  niby - szuflandię – "niby", gdyż szuflady w rzeczywistości pozostały bez zmian.
zdjęcie ze strony sklepu


Komoda po metamorfozie wygląda obecnie tak:





  Pomysł znaleziony w  sieci - front szuflady posiada dwa nacięcia tworzące iluzję małych szufladek. Dla wzmocnienia efektu nacięcie zabejcowałam na czarno i przycieniłam brzegi.  Z efektu jestem zadowolona i  tak zostanie. Co za tym idzie główny pokój wypoczynkowy jest ukończony...teraz to już tylko będą (oj! na pewno!)  kosmetyczne zmiany.




pozdrawiam serdecznie i wiosennie (na białe za oknem nie patrzę ;-))
I  jak zwykle zapraszam ponownie


Ania

niedziela, 24 stycznia 2016

Kuchnia z cegły


Pomysł na moją kuchnie to zasługa mojej Siostry, która znalazła inspirację w jednym z pism wnętrzarskich,  w czasie kiedy  akurat mój „wiejski obiekt” był na etapie, że tak to szumnie ujmę, projektowania kuchni.  Dodatkowo miał  to być tylko i wyłącznie  dom tymczasowy (słowo „miał” jest kluczowe-bo okazał się stały, jedyny i najlepszy ;-)) – nie miałam nic do stracenia i mogłam eksperymentować do woli.  Po kilku latach użytkowania (czasem nadużywania) mojej murowanej kuchni mogę stwierdzić, że spisuję się znakomicie, absolutnie nie żałuję, nawet pomimo tego, że nie da  się poprzesuwać szafek J .
Wnętrze mojego domu podlegają ciągłym zmianom– to jedno z moich uzależnień. Ja kocham przerabiać, przemalowywać i zmieniać.
 Oto nie-krótka historia życia mojej kuchni :-) - nie cała, bo nie znam jej wczesnej młodości, prawdę mówiąc, to stała się moją, kiedy miała już dobre kilka dych na karku.








potem przyszła kolej na skandynawski powiew :-) (pewnie gdyby zawiało wcześniej płytki na podłodze byłyby inne, a okno bielutkie)


obecnie kuchnia wygląda tak. I jestem bardziej niż pewna, że to stan przejściowy. Już wiem, że jak tylko się odrobinkę ociepli krzesła przemaluję na biało...albo na czarno. A może najpierw na biało, a później na czarno :-D





                   

           

                   I oczywiście obowiązkowo :-) troszkę pastelowych dodatków i biały kredens


i  za  takim widokiem tęsknię....(chodzi  o zielone :-)- Owczarzyca ciągle tam jest :-b




pozdrawiam wszystkich serdecznie 
Ania

niedziela, 3 stycznia 2016

Święta, Święta i ....

nie lubię  jak Ktoś wygłasza to zdanie...wrrr... no ale niestety z faktami się nie dyskutuje. Święta 2015 należy uznać za zakończone- a, że w tym roku Święta  były idealne! było rodzinnie, wesoło i pysznie, nie czuję z tego powodu smutku. Jestem usatysfakcjonowana i szczęśliwa.

 Wigilijny stół rodzinny.




                         autorem  powyższych zdjęć jest moja Siostra :-)

  i kilka ku pamięci z mojego domu









 a poprawny tytuł posta powinien  brzmieć Święta,  Święta i ....wyglądam wiosny ;-)
moje myśli skierowane są już w stronę ogródka i realizacji planów- najważniejsze to dokończyć moje oczka wodne i wyszlifować rabatki - mam nadzieję, że będziecie mi towarzyszyć...niech tylko mróz troszkę zelżeje (w tej chwili na termometrze - 18)  brrrr

pozdrawiam Ania